o znalazłem dawny wpis i mi się na nowo spodobał, to tu o proszę. bo goście są, przychodzimy odchodzimy, świeczki zapalamy, się nie gasimy.
autocytat
"z cyklu chwil meta, albo okolic-meta. Siedzę i czekam na gości krakowskich (a jakże, już tam jest przecie), robię ciasto marchwiowe, a w myślach łączę budyń malinowy z arbuzem na ciepło. czas płynie i ja też jakoś. pszczoła jakaś dobiera się do czekolady albo mielonki. samochody też płyną ulicą i ja znów płynę. i myśli mi płyną. i woda mi z kranu cieknie, czyli płynie słowami innymi. i muzyka z głośników płynie. cis fis dis, cis fis ais. volume up. CIS FIS DIS, CIS FIS AIS. ja i moja marchewka z myślami. wiatr przeze mnie przepływa, oddech wypływa. przód -tył, przód-tył. ruch posuwisty na tarce warzywnej. zostały jeszcze dwie marchewki i młotek do stłuczenia czekolady. płynę w tej chwili.
wszystkiego mieć nie można, ale to "prawie" można nieźle zapełnić. Głosami i nie tylko. A piękne są Głosy wokół mnie. i one płyną przez mnie.
"-niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
-i Maryja zawsze analna" płynie z domofonu.
pływam w kropli czasu."